Spitfire ft. Flint - nowy numer od Ciry

Białostocki raper, Cira, udostępnia singiel pt. "Spitfire". Gościnnie w numerze udzielił się Flint. Za bit odpowiada Welon i DestroyBeatz. Skrecze to robota Dj'a Fejma McFly. Do utworu powstał video mashup autorstwa Frisa. Singiel rozpoczyna cykl luźnych numerów od Cirsona w ramach projektu "Luźne Obiboki".


05.03.2015 16:00

Ruszył preorder "Królowie Życia"

Dosłownie przed chwilą wystartował preorder albumu „Królowie Życia” (klik, kilk -> www.preorder.pl/gangalbanii), jednego z najbardziej oczekiwanych projektów rapowych w Polsce.

W ponad dwudziestoletniej historii polskiego rapu tworzono już wiele supergrup. Niepowtarzalny Gang Albanii jest tylko jeden. "Dwóch chorych MC i chory producent" – mówią o sobie założyciele składu. Gang Albanii tworzą Popek, Borixon i Rozbójnik Alibaba, znany także jako producent muzyki klubowej pod pseudonimem Robert M. 

Tytuł "Królowie życia" ma być płytą, która złamie wszelkie konwencje klasycznego rapu. Świadczyć o tym może fakt, że dzięki niestandardowej promocji, jeszcze przed wydaniem jakiegokolwiek singla, zespół zebrał wokół siebie ponad 70 tysięcy fanów na Facebooku. Kolejnym elementem, który podgrzewa atmosferę przed premierą płyty, jest obsada. Trzej artyści tworzący supergrupę to osoby rozpoznawalne, budzące kontrowersje i przyciągające uwagę odbiorców. Popka, Borixona i Alibabę łączy także jeszcze jedna cecha – zabawa muzyką, będąca tematem przewodnim tego szalonego i spontanicznego krążka.

W zalewie nowoczesnego brzmienia i wszechobecnej elektroniki, która coraz śmielej wkracza w rodzimy rap, Gang Albanii prezentuje swoje podejście do tematu ewolucji tego gatunku muzyki. Podkłady wyznaczające nowy kierunek w polskim rapie i szybko zapadające w pamięć refreny gwarantują, że płyta "Królowie życia" szybko stanie się imprezowym klasykiem. 

Premiera albumu już 24 kwietnia!

05.03.2015 14:00

Kolejny felieton od Chady - część 2

"Zagubiony w korytarzach życia" to kolejna część z cyklu felietonów Tomasza Chady. Zapraszamy do lektury.

"Zagubiony w korytarzach życia. Część 2"

Bezdyskusyjnie znowu się wpieprzyłem i absolutnie nikogo za to nie obwiniam; wszelkie pretensje mogę kierować tylko i wyłącznie do siebie. W piątek 13go zostałem przewieziony do aresztu śledczego i właśnie tutaj przyjdzie mi odliczać dni do sprawy – na tę chwilę nie został wyznaczony jeszcze żaden termin.

Pierwsze trzy dni spędziłem w przejściówce (to cela przygotowująca nowo przybyłych do zakwaterowania na właściwym oddziale). Próżno tu szukać jakichkolwiek udogodnień typu telewizor czy radio, nikt tu również nie zada sobie trudu, żeby posprzątać... - takie już uroki cel przejściowych. Pisząc te słowa (18.02.2015) znajduję się na docelowym pawilonie, w całkiem przytulnej, czteroosobowej celi wypełnionej iście pogodną aurą. Nie ma co, odżyłem, a najbardziej pocieszające w tym wszystkim jest to, że obszar mojego mózgu odpowiedzialny za pogodę ducha dość prężnie zabrał się do roboty i teraz pracuje na zdecydowanie wyższym biegu w stosunku do tego, co miało miejsce jeszcze kilkadziesiąt godzin temu. Nie jestem upośledzony i dociera do mnie powaga sytuacji, ale to w końcu nie pierwsza moja odsiadka, więc z łatwością zachowuję zimną krew. Zamartwianie się i przysłowiowe rwanie włosów z głowy nie ma tu najmniejszego sensu – taką postawę można by śmiało porównać z układaniem książek na półce w domu podczas trzęsienia ziemi.

Więzienie nie jest najgorszą rzeczą jaka mogła mnie spotkać. Wszystko to jest przejściowe... Pisząc to mam przed oczami mojego bezinteresownego przyjaciela przykutego do wózka – Rafała Stasiaka. Nie pocieszam się, broń Boże, jego krzywdą, ale w bezpośrednim porównaniu jestem w o wiele bardziej komfortowej sytuacji. Gorąco pozdrawiam, Rafał, Ciebie i wszystkich Twoich bliskich. Pobyt tutaj w żaden sposób nie przeszkodzi mi w realizowaniu pasji i rozwijaniu zainteresowań.

Życie pod celą – tak w uproszczeniu – nie należy do ekscytujących (miłośnicy adrenaliny umrą tu z nudów), ale jeśli potrafisz zorganizować sobie czas, okazuje się całkiem znośne. Bezczynność potrafi sprawić, że nawet krótki wyrok dłuży się w nieskończoność. Grunt to nie popadać w letarg i regularnie zajmować się czymś w miarę produktywnym. Sam funkcjonuję właśnie według takiego szablonu i szczerze przyznaję, że przynosi to pożądane efekty. Przebywając w pudle warto posiąść umiejętność doceniania i cieszenia się z małych rzeczy. Pisząc "małych rzeczy" nie mam wcale na myśli ciasnych ciuchów, chodzi mi o poprawę nastroju wywołaną np: odwiedzinami, zakupami, otrzymaną korespondencją, dobrą książką, paczką czy aktualną gazetą. W moim przypadku doskonałym uzupełnieniem więziennej rzeczywistości są treningi. Nie ma tu co prawda siłowni, ale jak to powiadają – dla chcącego nic trudnego. Słyszałem, nie dalej jak trzy dni temu, o pewnym nieszczęśniku, który swój trening przeprowadzany gdzieś w górach przypłacił życiem (facet był w moim wieku). Ale co tam, nie daję za wygraną i konsekwentnie robię swoje. Jeśli macie jakąś pasję – cokolwiek by to nie było – gorąco Was do tego zachęcam!

Nieważne, ile razy upadasz – ważne ile razy się podniesiesz. Taka właśnie maksyma przyświeca mi każdego dnia, niezależnie od tego czy znajduję się w więzieniu, czy "w plenerze". Naprawdę nie jestem w stanie pojąć tego, jak można poddać się bez walki i po prostu odpuścić. Taka postawa dla mnie jest niedopuszczalna! Trzeba podejmować wyzwania i ryzykować. Obecność innych ludzi często jest do tego niezbędna, ale ja należę do tych, którzy nawet w pojedynkę uporają się z wszelkimi przeciwnościami; choć nie ukrywam, że w obecnej sytuacji bez cienia żenady przyjmę pomocną dłoń bliskich mi osób. Mój serdeczny koleżka z warszawskiej Pragi (Szymon G.), powtarzał mi zawsze z uporem maniaka: po dniach chudych są dni tłuste. Jak do tej pory zawsze się to sprawdza i szczerze wierzę w to, że tym razem również tak będzie. W sytuacjach utraty życiowego pionu, kiedy dosłownie znikąd pojawia się farsa, nigdy nie wolno stracić głównego celu z oczu i przestać wierzyć w lepsze jutro!

Popełniać błędy jest rzeczą ludzką i od żadnego z nich świat nie stanie w miejscu, sztuką natomiast jest wyciągnięcie z nich wniosków. Starajcie się dostrzegać pozytywy w najbardziej nawet podłej sytuacji, słuchajcie rad bardziej doświadczonych i pozostawajcie szczęśliwi.

...właściwie byłem "na dywaniku" u dyrektora tutejszej placówki. Zostałem ukarany – trzy miesiące widzeń za pleksą. Życie.

Nie będę Was dzisiaj więcej zanudzał. Kończę wpatrując się w fotografię bardzo bliskiej mi osoby – taki podręczny podtrzymywacz pogody ducha i dobrego nastroju.

Pomyślności

04.03.2015 18:30

Sulin - Mejstrim

Luźnych tracków od Sulina ciąg dalszy! Tym razem raper udostępnia numer pt. "Mejstrim". Utwór pojawił się na oficjalnym kanale i kontynuuje serię luźnych tracków na pożyczonych bitach.


04.03.2015 17:02

Słowoplastyka - dwa single od Rovera

Na miesiąc przed premierą swojego solowego albumu, Rover udostępnia odsłuchy audio dwóch pierwszych utworów. Na kanale Step Records pojawiły się utwory "Dysproporcje" oraz "Grawitacja". W pierwszym singlu za bit odpowiada Jimmy Kiss, natomiast w drugim Senn. Autorem outro w numerze "Grawitacja" jest Marcin Szmuc. Premiera "Słowoplastyki" 3 kwietnia. Preorder albumu w wersji DELUXE można zamówić na www.preorder.pl

Rover, raper uznawany przez wielu za jednego z najlepszych tekściarzy w polskim hip-hopie, powraca z drugim legalnym, długogrającym albumem. „Słowoplastyka”, bo taką nazwę nosi nowy tytuł, to muzyka tworzona z radości.

„Odźwierny” - debiut Rovera - stanowił ujście dla silnych emocji. Tym razem nie jest już tak gorzko. Jest sporo refleksji oraz zabawnych spostrzeżeń odnoszących się do rzeczywistości. Co ciekawe, pomimo bardziej przyswajalnego przekazu, odbiorcy odnajdą więcej dwuznaczników niż na poprzednich projektach.

Proces powstawania projektu również uległ znacznym innowacjom. Cała płyta została nagrana w domowym studiu Rovera. Często zdarzało się, że raper pisał kawałek i nagrywał go ad hoc. Dzięki temu - jak twierdzi - udało mu się pozostać całkowicie sobą.

-Przy „Odźwiernym”, wszystkie wokale nagrywałem w studiu, które znajdowało się poza domem. To wymagało ode mnie wielu przygotowań. Kiedy wchodziłem do kabiny i nagrywałem już „te właściwe” wokale, czułem że emocje ze mnie uchodzą; stają się plastikowe. Miewałem wrażenie, że o wiele gorzej brzmiące wersje demo były bardziej autentyczne. Na „Słowoplastyce” udało się tego uniknąć - mówi Rover.

Względem całego dorobku muzycznego Rovera, nowy album brzmi najbardziej wszechstronnie. Są elementy jazzu i funku, ale nie zabrakło inspirowania się nową szkołą. O zróżnicowaniu dźwiękowym świadczy choćby liczba producentów. Tak jak w przypadku poprzedniego projektu, za stronę muzyczną odpowiada BobAir, ale także zupełnie nowe osoby jak O.S.T.R., Foux, Jimmy Kiss, Urban, Senn Marcin Szmuc, Gruby, Eljot, Brant czy Juicy.

Dostępna tylko na preorder.plwersja deluxe zawiera dodatkowe zdjęcia autorstwa Rovera i zostanie ponumerowana. Każdy egzemplarz płyty będzie podpisany przez artystę. Na tym wydaniu znajdą się dodatkowe 4 numery.


04.03.2015 16:05